środa, 18 kwietnia 2012

Arjac Rockfist, czyli słów kilka na temat super jakości linii Finecast

Nie tak dawno wydana została fala nowych modeli do Tyranidów i Kosmicznych Wilków. Metalowe modele do obu frakcji zamienione zostały na finecast. Kosmiczne wilki otrzymały dwóch nowych herosów, jednym z nich jest Arjac. Czy po wielomiesięcznych doświadczeniach z nowym materiałem GW stanęło na wysokości zadania? Czy jakość odlewów finecasta się polepszyła?
Zapraszam do zapoznania się z krótką recenzją opartą na modelu Arjac Rockfist, The Anvil of Fenris.



Do nowości GW zwykle podchodzę dosyć entuzjastycznie, no może poza modelami z Lotra, które nie wzbudzają we mnie żadnych emocji. Kosmicznych Wilków nie zbieram, ale zarówno lord na wilku jak i Arjac przypasowali mi bardzo. Postanowiłem ich kupić i pomalować, ustawiając na początku długiej kolejki modeli do pomalowania. W sumie są to jedne z moich pierwszych modeli do KW, poprzednio pomalowałem Wolf Guarda i Njala.

Model Arjac Rockfist, The Anvil of Fenris składany jest z trzech części - dwóch rąk oraz korpusu. W przypadku mojego modelu obie ręce miały całą masę dziur, przesunięć formy oraz zdeformowanych elementów pancerza...


Ręka z tarczą. Jak widać na poniższych zdjęciach - coś im chyba nie poszło podczas odlewania tych elementów...
Liczne przesunięcia formy, ubytki i brak palca (?) plus cała masa pajęczyn podlewniczych...
Druga ręka dzierżąca młot. Broń skrzywiona, zdeformowany pancerz, który uniemożliwia jakąkolwiek rekonstrukcję źle odlanego elementu...
Po otworzeniu opakowania zszokowało mnie to co zobaczyłem. Element nadaje się do reklamacji. Największa porażka tego modelu to właśnie ta ręka.
Pacek od młota był po pierwsze bardzo "delikatnie" odlany, a po drugie odłamany przy jednym połączeniu z młotem
Pomimo przesunięcia odlewu, licznych ubytków młot uda się jeszcze uratować.
W miarę dobrze odlanym elementem okazał się korpus herosa. Ubytki są niewielkie i możliwe w łatwy sposób do uzupełnienia. Jedyna rzecz, która moim zdaniem jest dziwna, czego nie udało mi się dobrze ująć na zdjęciach, to fakt że Arjac ma przesunięte nienaturalnie uszy względem siebie patrząc z góry modelu.
Nie wiem czy jest to błąd odlewu czy błąd który powstał podczas procesu rzeźbienia, ale nie zamierzam mu tego ucha ruszać.
Pomijając fakt jakości finecasta muszę przyznać, że model bardzo udany. Pancerz terminatora odrobinę inny niż wszystkie inne, z którymi miałem do czynienia do tej pory.

Jak się okazuje po niespełna roku od ogłoszenia zmiany linii produkcyjnej GW nadal nie słucha swoich klientów alarmujących o polepszenie jakości odlewów lub o bardziej surowe kontrolowanie odlewów. Przykre, ale prawdziwe. Trafić na dobry model jest dosyć trudno. Zrozumiałbym, że tego typu babole mogły się pojawić na początku procesu, ale nie po takim czasie. Dodać by należało, że GW produkcją modeli (ogólnie rzecz biorąc) zajmuje się od wielu, wielu lat i ma w tym temacie bardzo bogate doświadczenie.

W przypadku nowych modeli pasjonaci nie mają możliwości i, o ile chcą posiadać dany model, muszą kupić produkcję finecast. A jeżeli chodzi o starocie, to warto jest, moim zdaniem, zakręcić się za modelami metalowymi, które tego typu problemów nie miały. Metale czyści się odrobinę trudniej i dłużej, ale nie jest to aż tak wielki problem  Miejmy nadzieję, że GW usłucha swoich klientów i weźmie się w końcu za poprawę procesu produkcyjnego lub chociażby zaostrzenie procesu kontroli odlanych części. Czego sobie i wszystkim pasjonatom życzę. Zapraszam ponownie do odwiedzenia bloga.

2 komentarze:

  1. Po prostu tragedia...jakość woła po prostu o pomstę. Skutecznie mnie przestrzegłeś oraz zniechęciłeś do jakichkolwiek zakupów finecastów.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie no.. warto jest kupić. ;) Wymienili mi na nowy model. Jest odrobinę lepiej, ale tak czy siak trzeba nad jakością popracować.

    OdpowiedzUsuń